wtorek, 3 lutego 2015

Rozdział 1

"wtorek, 12 marca 2013

Rozdział 1

Londyn. Boże, jak ja kocham to miasto. Ale mimo wszystko bardziej kocham kawę- pomyślała Ala zaciągając się niekoniecznie świeżym, ale jakże przyjemnym Londyńskim powietrzem. Szybko zbiegając po schodach uczelni od razu skierowała się do Strackbucks'a, na swoje ulubione double espresso. Przemieszczanie się po ulicach tak bardzo zatłoczonego miasta było nie lada wyczynem, poniekąd wymagała od człowieka znajomości choćby podstaw trudnej sztuki survivalu, ale po trzech miesiącach spędzonych w tym kraju dziewczyna pojęła już to i owo, toteż co dzień z coraz mniejszym bilansem stłuczek i potknięć wpadała do swojej ulubionej kawiarni. Już z daleka widziała, że przed Strackbuks'em panuje niecodzienny tłok. Nie przejęła się tym zbytnio, zmęczenie po ostatniej zarwanej nocy i całym dniu spędzonym na uczelni dawało się już we znaki. W końcu dotarła na miejsce, nie zwracając uwagi na to, co jest przyczyną tak wielkiego oblężenia budynku. Zmierzyła wzrokiem kilka grupek chichoczących młodych dziewczyn, trzymających w rękach notesy i jakieś zdjęcia. -Pewnie znowu, jakaś gwiazda w spokoju chciała napić się kawy, no to się jej udało- pomyślała i zajęła miejsce w kolejce po swoje espresso. Po zapłaceniu za napój zajęła jedyne wolne miejsce siedzące znajdujące się obecnie w pomieszczeniu. Nigdy nie była wścibska, ale panujący tam gwar powoli zaczynał ją irytować a ona chciała wiedzieć co jest jego przyczyną. Niestety, przez zmęczenie dziewczyna nie miała zamiaru przeciskać się przez tłum, toteż starała się opanować
i w urojonym przez siebie spokoju wypić kawę. Zdążyła jedynie pomyśleć, że szkoda, iż nie dają tutaj "triple espresso", kiedy z letargu wyrwał ją ledwie słyszalny w obecnej sytuacji dźwięk jej iPhone'a. Spojrzała na ekran- Perrie dzwoni. No właśnie, gdzie podziewa się ta dziewczyna, przecież się umówiłyśmy- przeszło jej przez myśl zanim odebrała.
- hej Perrie, gdzie jesteś?- Ala próbowała przekrzyczeć gwar.
- no heeej, słuchaj nie dam rady przyjść, wiem, wiem, umawiałyśmy się, ale zapomniałam, że obiecałam Mamie wspólne zakupy, sama wiesz jak dawno jej nie widziałam... Jezu, gdzie ty jesteś, zaraz pęknie mi ucho!- powiedziała Perrie.
- Jak to gdzie jestem, w Strackbucks'ie, przyszłam jak się umawiałyśmy- wykrzyczała do słuchawki Ala.
- Dziewczyno jaki ty masz donośny głos, nie przesadzaj, przez Ciebie mogę stracić pracę, bo co to za piosenkarka bez słuchu.
- To chyba dobrze, że jedziesz z mamą na te zakupy, bo jeślibyś tutaj przyszła, to nie dość, że lokal już jest oblężony przez stado piszczących fanek niestety nie rozpoznanej przeze mnie jak się domyślam gwiazdy, to w momencie kiedy Ty byś się tutaj pojawiła przypuszczam, że na pewno straciłabyś słuch.- ponownie wykrzyczała Ala, wychodząc przed lokal.
- W takim razie nie będę mieć wyrzutów sumienia, że Cię wystawiłam..hahh..gwiazda powiadasz, a któż to zawitał do wielkiego Strackbucks'a ..kurczę, jaka ze mnie sierota, zapomniałam ci powiedzieć, że chłopaki maja tam dzisiaj być, przepraszam..
- Błagam cię, Perrie, mów jaśniej, na prawdę mimo najszczerszych chęci nie mam siły żeby rozszyfrowywać Twoje dziwne gadanie, jacy znowu chłopcy?
- No Zayn z resztą chłopaków. Na prawdę bym Ci powiedziała, ale wypadło mi to kompletnie z głowy, cholera, oszczędziłabym Ci niepotrzebnych frustracji- powiedziała Perrie
- Nie dość, że mnie wystawiasz, to jeszcze pozostawiasz samą na pastwę tłumu rozwścieczonych nastolatek, fajna z ciebie przyjaciółka hahhh..no nic w takim razie dopije kawę i będę lecieć do domu, nic tu po mnie.
- Ok, na prawdę cie przepraszam, strasznie jestem dzisiaj rozkojarzona, ale o tym, że ustawiłyśmy się na piątek pamiętam i na pewno nie zapomnę, obiecuję. Muszę już lecieć bo mama czeka, papp- powiedziała Perrie po czym rozłączyła się.
perspektywa Alicji:
- No papa- powiedziałam sama do siebie, ponieważ w słuchawce było już głucho. Kurcze jaka ta dziewczyna jest szybka, cały czas gdzieś się spieszy, to wywiad, to nagranie, koncert, Zayn, ale mimo wszystko i tak, prawie zawsze kiedy jej potrzebuje znajdzie dla mnie czas.-pomyślałam i uśmiechnęłam się. Przez cały czas kiedy stałam na zewnątrz czułam, że ktoś mnie obserwuje. Myślałam, że to jakieś urojenia spowodowane wykończeniem ale kiedy odwróciłam się w stronę drzwi wejściowych okazało się, że umysł mam jeszcze całkiem jasny, bo faktycznie patrzył na mnie pewien chłopak siedzący w środku. Nie powiem, był całkiem atrakcyjny, oczywiście z perspektywy krótkiego spoglądnięcia przez szybę, ale nie zwróciłam na to zbyt wielkiej uwagi, przecież nie pierwszy i nie ostatni raz ktoś na mnie patrzył, toteż popchnęłam drzwi i weszłam do środka. Moja kawa przestygła na tyle, że akurat mogłam szybko ją dopić i pójść do domu. Rozkoszowałam się każda kroplą... tak, mogę to przyznać- jestem uzależniona od kofeiny. Podczas celebrowania przeze mnie tego jakże intymnego aktu jakim było picie kawy, poczułam, że znów ktoś mi się przygląda. 'Dżizes, ludzie nie maja własnego życia czy co, zresztą co będą gapić się na mnie jak po drugiej stronie tego samego pomieszczenia siedzi największy boysband w historii'- pomyślałam , i kiedy się obróciłam, żeby zmierzyć wzrokiem intruza spostrzegłam, że stoi za mną ten sam chłopak, który przyglądał mi się, kiedy rozmawiałam przez telefon z Perrie. Skądś znałam tę twarz. Fajnie ułożone blond włosy, szeroki uśmiech, aparat na zębach, który mimo wszystko dodawał mu uroku i te oczy..tak, oczy były niesamowite. Niebieskie jak laguna, jak..zaraz, zaraz co ja gadam. To na pewno przez zmęczenie- pomyślałam i odwzajemniłam uśmiech.
- heeej, mogę się przysiąść?- powiedział chłopak
- spoko, siadaj, jeśli znajdziesz wolne krzesło, chociaż w sumie zaraz uciekam do domu to oddam Ci swoje-  odparłam posyłając mu jeden z najsłodszych uśmiechów na jaki potrafiłam się zdobyć, bo kogo mam oszukiwać, chłopak mi się spodobał.
- hmm, nie chciałem ukraść ci krzesła, chciałem usiąść z tobą a nie na twoim miejscu, jestem Niall- odparł podając mi rękę.
- miło mi, Ala- uścisnęłam jego dłoń- w takim razie z miłą chęcią podzielę się z Tobą swoim krzesłem, straszny tu dzisiaj tłok- powiedziałam ponownie się uśmiechając.- Kurcze skądś go znam..- pomyślałam.



I tak oto mamy za sobą pierwszy rozdział, mam nadzieje, że Wam, potencjalni czytelnicy się podoba;) Proszę, jeżeli ktokolwiek przeczytał rozdział, i byłby tak miły, prosiłabym o komentarz, nieważne czy pozytywny, czy negatywny, po prostu chciałabym wiedzieć, czy to co pisze się Komuś podoba.
następny rozdział dodam jak tylko będę mogła xoxox"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz